Marcin Wnuk: “Trzeba kochać ten sport” cz I.

Wielu kibiców nie zdaje sobie sprawy jak ważnymi postaciami są osoby, które pełnią ważne funkcje podczas zawodów żużlowych. Jedną z takich osób jest kierownik startu, który jest prawą ręką sędziego. Prezentujemy Państwu rozmowę z jedną z najlepszych osób na tym stanowisku-Marcinem Wnukiem. Popularny “Mrówa” w rozmowie z naszym kolegą Mateuszem Makles opowiada o swoich początkach, o kolekcjonowaniu pamiątek oraz pracy jako kierownik startu .Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z wywiadem.

Redakcja: Marcin zaczynimy od początku jak to się stało, że zacząłeś chodzić na żużel?
Pierwszy raz bylem na zawodach żużlowych w pierwszej połowie lat 80-tych. Na żużel zaprał mnie mój dziadek razem z tatą.

Od razu wiedziałeś, że speedway to miłość na całe życie ?
Tak, od razu wiedziałem, że to ten sport. Ta adrenalina, zapach. Cały stadion ludzi ta rywalizacja na łokcie to właśnie co kocham w tym sporcie.

Gdy pojawiałeś się na stadionie miałeś takie myśli “Może to ja za kilka lat będę taki jak ….”. Miałeś jakiegoś swojego ówczesnego idola, którym w dzieciństwie chciałeś zostać ?
Jeśli chodzi o lubelskich zawodników to zawsze wzorem dla mnie był Marek Kępa. Zawsze Go podpatrywałem w parku maszyn. Gdy zacząłem trenować żużel to był taka nasza lubelska gwiazda. Byli tez inni zawodnicy tacy jak Hans Nielsen czy Adams, ale ja nie znalem angielskiego. Łatwiej było porozmawiać z Markiem

Skąd urodził się pomysł aby spróbować swoich sił na motocyklu żużlowym?
Pomysł na jazdę wziął się hmm… Tata chciał kiedyś jeździć na żużlu, ale dziadek nie podpisał mu zgody. Ja bylem taki kibicem i organizowałem zawody speed rowerowe na osiedlu na którym mieszkałem a w zimie robiłem turnieje w kapsle na torze, który sam zrobiłem w domu i tak ten sport mnie wciągnął ze postanowiłem sam spróbować sil na motocyklu.

Nie próbowałeś swoich sił w jakimś mniej niebezpiecznym sporcie?
Żużel mi wystarczył, ale w rodzinie każdy coś trenował. Dziadek był bokserem i sędzia bokserskim .Tata zawodowym płetwonurkiem, wujek pilotem szybowców, mój brat jeździł wyczynowo na deskorolce a córka trenuje koszykowe, wiec adrenaliny w rodzinie miałem pod dostatkiem

Jak już była decyzja o dołączeniu do szkółki to kogo było ciężej uprosić o podpisanie zgody na dołączenie do szkółki?
Tata podpisał bez zastanowienia. Mama troszkę się zastanawiała, bo też chodziła swojego czasu na żużel.Wiedziała czym to grozi.

Czy myślałeś na początku “Jeśli mi nie wyjdzie jazda na 500ce to zostanę……”?
Po kilku upadkach skończyło się ściganie. Miałem dwa razy wstrząs mózgu i rodzice przestali mnie sponsorować. Nie było problemów, żebym został przy żużlu bo pomagałem na zawodach jako mechanik.

Wielu kibiców zastanawia się skąd Twoja ksywa ” Mrówa” od czego to się wzięło?
Mam tą ksywę już nawet nie wiem ile lat a dlaczego? Ponieważ wszędzie mnie pełno tak jak mrówek.Dlatego nazwali mnie mrówa w szkole. Nauczyciele tak do mnie mówili. W pracy też tak na mnie mówią. W środowisko żużlowym wszyscy tak mówią.Jak ktoś zawoła mnie Marcin czyli po imieniu to zastanawiam się czy to do mnie (śmiech)

Wiem też, że po skończeniu przygody w lubelskiej szkółce byłeś cały czas obecny w parkingu ponieważ byłeś mechanikiem. Jak wspominasz tamten etap swojej przygody przy Alejach Zygmuntowskich?
Tak bylem mechanikiem u kilku zawodników.Był to kolejny okres w żużlu i poznanie tego sportu z innej strony. Nauczyło mnie to podejście do sprzętu, rozmowy z zawodnikiem np po nie udanym biegu. Przy okazji była to duża przygoda w życiu. Fajne czasy

Nie myślałeś aby być w parkingu już cały czas jako mechanik? Co Cię skłoniło aby spróbować nowych wyzwań w środowisku?
Bycie mechanikiem to ciężka praca. Dużo wyjazdów i trzeba odmawiać sobie przyjemności.

Czy po skończeniu przygody jako mechanik miałeś taki okres w życiu, że chciałeś skończyć przygodę z tym sportem i poszukać może innej pasji życiowej?
Gdy skończyłem z mechanikiem to pojawiła się propozycja kierownika startu i pojechałem na egzamin.Jestem do dnia dzisiejszego w klubie.W sezonie 2020 będzie dwudziesty piąty sezon w lubelskim klubie. Gdybym nie został kierownikiem to nadal bym był na trybunach.

Mrówa po okresie bawienia się brudną robotą stanąłeś na murawie jako wirażowy. Jak mógłbyś naszym czytelnikom przybliżyć co robi taka osoba jak np wirażowy podczas meczu. I czy ciężko zostać osobą urzędowa na stadionie?
Tak naprawdę to wirażowym bylem kilka spotkań z tego co pamiętam. Dlatego bo nie było osób w klubie w tamtym czasie.Ktoś musiał stanąć na wirażu. Jest to też odpowiedzialna funkcja bo trzeba szybko reagować .Gdy sędzia przerwie bieg tak żeby zawodnik nie wjechał w lezącego innego zawodnika. Wtedy gdy ja stałem na wirażu to był jeszcze przepis, że wirażowy mógł wejść na tor po upadku zawodnika i pomóc mu zepchnąć motor tak żeby sędzia nie musiał przerywać biegu .
Czy ciężko zostać osoba funkcyjną? Trzeba kochać ten sport i znać regulamin i jeśli ma się sile przebicia to można daleko zajść osoby urzędowe to kierownik drużyny kierownik startu wirażowi kierownik parku maszyn kierownik zawodów to są funkcje na które trzeba zdać egzamin i dopiero poznaje się żużel od innej strony

Marcin wiem też, że jesteś kolekcjonerem rzeczy żużlowych jak to się zaczęło ?
Pamiątki zawsze były w domu. Ponieważ tata i dziadek coś tam mieli. Gdy ja wszedł na dobre w ten sport miałem łatwiej ze zdobywaniem wszystkie rzeczy. Tak się zaczęło mam kilka tys zdjęć, plastrony i rożne gadżety związane z żużlem. Mam też w salonie motor żużlowy.

Marcin przez jaki okres czasu stałeś z chorągiewką i oglądałeś swoich ulubieńców z tej perspektywy?
Nie pamiętam kiedy oglądałem mecz ligowy w Lublinie z trybun. Wiec zawody zawsze oglądam z toru lub z parku maszyn, jeśli jestem kierownikiem drużyny zawody z trybun oglądam najczęściej Grand Prix.

Po tym okresie sam chciałeś iść do góry tej żużlowej piramidy czy ktoś Ci szepnął na ucho” Mrówa a może spróbuj czegoś bardziej odpowiedzialnego”?
Tak namówił mnie kiedyś jeden z prezesów. Zostałem kierownikiem drożyny pełniłem tą funkcje najczęściej na meczach wyjazdowych

Jak to się stało, że w tak krótkim okresie czasu stałeś się osobą, która jest jak by nie patrzeć “prawą ręką” sędziego?
Będąc tyle lat w klubie miałem zaufanie rożnych ludzi. W jednym sezonie brakowało ludzi na kierownika startu i wykorzystałem ten moment i jestem do dziś na tej funkcji do dnia dzisiejszego

Na ciąg dalszy rozmowy z Marcinem zapraszamy wkrótce.

Zdjęcia:Marcin Wnuk

Źródło:Własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *